517328
Jacek Sobala, dyrektor, co błędów nie popełnia
W dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej pojawia się wywiad, jaki Agnieszka Kublik przeprowadziła z Jackiem Sobalą.
Jacek Sobala, dyrektor, co błędów nie popełnia
Nie odejdę z "Trójki" – mówi jej dyrektor Jacek Sobala. Stacji grozi strajk dziennikarzy, którzy dyrektora i jego decyzji nie akceptują
Agnieszka Kublik: Związek zawodowy dziennikarzy i pracowników "Trójki" żąda pana odejścia. Poda się pan do dymisji?Jacek Sobala: Nie.
Chcą, by się pan wycofał z decyzji programowych. Chodzi m.in. o nowe pasmo publicystyczne, prowadzenie którego powierzył pan Danielowi Passentowi, Andrzejowi Jonasowi, Bronisławowi Wildsteinowi, Rafałowi Ziemkiewiczowi i Tomaszowi Sakiewiczowi.
– Mógłbym się wycofać z miliona decyzji, gdyby były złe. Ale je nie podejmuję złych decyzji.
Gdy szef związku Jerzy Sosnowski skrytykował pana za ten nowy program, został zawieszony.
– Bo powiedział o tych publicystach: "Nowi prowadzący jako gospodarze programu dostaną nieskrępowaną możliwość narzucania swoich opinii. A sposób prezentowania poglądów przez niektórych z nich nie jest dialogowy, bo osoby o odmiennych poglądach dyskwalifikują jako gorsze moralnie". To niedopuszczalne i głęboko nieetyczne zachowanie. Związki nie są od recenzowania decyzji programowych.
Odwiesi go pan?
– Jeżeli publicznie przyzna się do błędu, powie, że się zagalopował i przeprosi publicystów.
A pan powie dziennikarzom "Trójki": Przepraszam, zagalopowałem się?
– Ale w czym?
Na przykład wtedy, kiedy powiedział pan, że "Trójka ma być mądrym radiem", czyli że przed panem była głupia.
– To przeinaczanie moich słów. Powiedziałem, że angażując tych pięciu publicystów, chciałbym, żeby Program III zabierał głos w debacie publicznej w sposób mądry, odpowiedzialny i wszechstronny. Oni mi to gwarantują. Całym dorobkiem udowodnili, że są niezależni, mają własne poglądy. Tak, zależy mi, żeby głos "Trójki" był mądry.
Hm, czyli jednak to nie było przeinaczenie. Ile osób będzie pan musiał zwolnić?
– Nie wiem. Od kiedy tu jestem, kręcę piruety, bicze z piasku itp., żeby uniknąć dramatycznej sytuacji.
I dlatego przyjął pan pięć nowych osób.
– Bo "Trójka" nie może się stale zwijać.
A zwijała się w ostatnich latach?
– Nie o to mi chodzi. Tłumaczę, dlaczego zaproponowałem program tym uznanym i powszechnie szanowanym publicystom.
Ale to będzie "Trójkę" kosztowało, a pan mówi o złej sytuacji finansowej.
– Będzie kosztowało, ale muszę do słuchacza wychodzić z nową ofertą.
Sakiewicz, Wildstein, Ziemkiewicz to ta nowa oferta? Na dodatek to nie są radiowcy. Mają karty mikrofonowe?
– To bez znaczenia. Mnie jako dyrektora karta nie interesuje. Tak samo, jak nie interesuje mnie, czy Wojciech Mann ma kartę mikrofonową.
A interesuje pana, że Mann mówi, że robi pan z "Trójki" tubę propagandową PiS?
– Rozmawiałem z nim, ale niech to zostanie między nami.
Nie może, bo Mann powiedział to publicznie.
– Nie robię żadnej tuby. Każdy, kto chciałby to zrobić, byłby idiotą. "Trójka" jest tak wyjątkowa, że nie byłoby to możliwe.
I pewnie możliwe nie będzie, bo zespół "Trójki" jako jedyny protestuje przeciwko upartyjnieniu anteny.
– To bardzo poważne nadużycie, gdy pani mówi, że zespół, bo to nie zespół protestuje.
A kto?
– Jest różnica zdań między mną a panem Sosnowskim.
To dopiero nadużycie, bo pod żądaniem pańskiego odwołania podpisał się związek zawodowy, do którego należy 80 osób z "Trójki".
– To niecała redakcja.
Nie?
– Pani mnie łapie za słówka.
Bo słówkami pan manipuluje. Ale ma pan rację, niecała redakcja protestuje, tylko 90 proc., bo tyle należy do związku.
– No dobrze.
Mann mówi w wywiadzie dla "Newsweeka", że nie liczy na powrót normalności w "Trójce", bo "siły polityczne, które przejęły stację, są zbyt zdeterminowane".
– Nic mi nie wiadomo o żadnych siłach politycznych.
Słyszałam, że podczas zebrania z dziennikarzami mówił pan o "towarzyszach": "towarzysze kazali mi...", "towarzysze oczekują tego...", "towarzysze chcieliby ...". O kogo chodzi?
– Nie wiem.
To interesujące. To znów cytat z Manna: "Dyrekcja jest przeciwko zespołowi, a nie razem z nim".
– Robię wszystko, żeby ten zespół uratować.
Kiepsko to panu idzie, bo większość jest przeciwko panu.
– Sam to z panem Mannem wyjaśnię.
A jak "Trójka" w proteście przeciwko panu ogłosi strajk i zamilknie, przyzna się pan do błędu?
– Jakiego błędu? Ja błędów nie popełniam.
____________
Rozmawiała Angieszka Kublik
Gazeta Wyborcza
2010-03-04
powrót ::